Pejcz, kajdanki, BDSM i zaufanie w związku 1


„50 twarzy Greya” lub, jeśli preferujecie, „50 twarzy żenady”, ma swój mały plusik. Książka i film sprawiły, że relacje BDSM łączące partnerów przestały być tematem tabu. Co więcej, wiele osób zaczyna postrzegać je jako coś zupełnie normalnego (aczkolwiek oficjalnie takie zachowania są uznaną jednostką chorobową), a co poniektórzy spróbowali nawet wdrożyć zasady BDSM do własnych związków. I wiecie co? Większość spośród moich znajomych, którzy zdecydowali się na taki krok, jest z tego bardzo zadowolona!

Ciekawość pierwszym stopniem do BDSM

Bynajmniej nie chodzi ani o przyjemności natury czysto fizycznej, ani o przyjemności psychiczne płynące z uległości albo dominacji. Nie sensu ukrywać, że większość par skręca w stronę BDSM nie tyle z głębokiej, wewnętrznej potrzeby smagania partnerki pejczem albo w paradowaniu przed partnerem w kajdankach i spełnianiu jego wyuzdanych poleceń (względnie odwrotnie). Eksperymenty seksualne z BDSM w roli głównej wynikają w pierwszej mierze z ciekawości. Benefity z ich wprowadzenia pojawiają się później.


 

Skopiuj kod rabatowy 10% na cały asortyment w Sex Shop 112:
1010
ważny do 2017-12-31


Co ciekawe, większość znanych mi par, które zdecydowały się wkroczyć w intrygujący świat BDSM twierdzi, że te zachowania znacząco poprawiły ich wzajemne relacje. Nie tylko na poziomie fizycznym, nie tylko na poziomie satysfakcji seksualnej. BDSM sprawiło, że znacząco poprawiły się ich relacje uczuciowe. Wzrosło zaufanie, a nierzadko przygasająca miłość odżyła z nową siłą.

Wejście w świat BDSM nie sprawdziło się jednak we wszystkich związkach. Nie wychodź z założenia, że kajdanki i pejcz stanowią bezwzględnie skuteczne remedium na problemy emocjonalne Twoje czy Twojego partnera. Nie stanowią i nie ma sensu wprowadzać zasad BDSM do własnego życia w przypadku, gdy ich jedynym celem jest ratowanie Twojego związku. To nie zadziała.

Zaufanie w BDSM

Dlaczego BDSM przyczynia się do poprawy relacji w wielu związkach? Być może to kwestia zaufania? W końcu uległy oddaje się w niewolę dominującego partnera, którym może być żona lub mąż. Pozwala skuć się kajdankami. Wypełnia nierzadko bardzo perwersyjne rozkazy. Jest poniżany, molestowany i tresowany. Okładany pasem, pejczem albo klepką. Polewany gorącym woskiem i przeklinany na wszystkie możliwe sposoby. Co to ma wspólnego z poziomem zaufania?

Okazuje się, że ma, i to wiele. Skutej kajdankami uległej czy mocno związanemu sznurem uległemu pozostaje jedynie wiara w słowo lub gest bezpieczeństwa, których użycie jednoznacznie kończy ich męki. Z drugiej strony osoba dominująca nieustannie musi pilnować, aby poszczególne techniki BDSM nie wykroczyły poza przyjęte wcześniej założenia, co jednoznacznie zakończyłoby tortury. Innymi słowy, partnerzy muszą sobie zaufać i właśnie to zaufanie przenosi się na każdy inny aspekt związku.

Dominacja w życiu, uległość w BDSM?

Wiecie co jest zaskakujące w doborze ról w związku BDSM? Przynajmniej według mnie. Kontrast. Osoby, które, na co dzień, na przykład w ramach obowiązków służbowych kierują grupą ludzi, doskonale odnajdują się w roli uległych partnerów. Nie przenoszą swojego kierowniczego stanowiska na poziom związku. Wręcz przeciwnie, całkowicie przechodzą na drugą stronę barykady dominacja – uległość.

Analogicznie dla osób stojących niżej w stanowiskowej hierarchii (zwanej gdzieniegdzie drabiną dziobania) przyjęcie roli dominującej nie stanowi żadnego problemu. Na pierwszy rzut oka sytuacja powinna wyglądać inaczej. Role, które przyjmujemy w związku z naszymi obowiązkami powinny rzutować na całe nasze zachowanie. Ale w przypadku seksu nierzadko jest inaczej.

Oczywiście powyższe nie stanowi reguły. Jak najbardziej zdarzają się sytuacje, w których szefowa działu marketingu pozostaje Dominą w związku BDSM. Jednakże nie jest to regułą i nie ma sensu zakładać a priori takich predyspozycji w erotyce.

Uległość to nie bierność!

Czy rolą osoby uległej jest jedynie spełnianie poleceń partnera i odwlekanie użycia słowa bezpieczeństwa? To chyba największe nieporozumienie w interpretacji zachowań BDSM. Absolutnie nie! Uległy, który nie wnosi niczego do życia erotycznego oprócz swojej uległości nigdy nie będzie wzbudzał zainteresowania. Przynajmniej na tak zwaną dłuższą metę. Wcześniej czy później dominujący partner znudzi się swoją dominacją.

Jeśli Twoja rola w związku sprowadza się jedynie do uległości musisz wiedzieć, że Twoja kreatywność jest równie ważna jak pomysłowość dominującego partnera. Dlaczego? Nie tylko dlatego, żeby zabawa BDSM była ciekawsza, zaskakująca i bardziej wciągająca dla obu stron. Twoja pomysłowość świadczy o Twoim zainteresowaniu. A bez obustronnego zainteresowania każda relacja wcześniej czy później stanie się nieciekawa, rutynowa i, cóż, nudna. Uległość nie oznacza bierności i warto o tym pamiętać!

Przez BDSM do serca?

Zaangażowanie uległych w BDSM sprawia, że obie strony mogą bez reszty oddać się swojej pasji dominacji i uległości. Zmiany są tym aspektem życia, które napędzają je, dodają pikanterii i radości. Koncepcja „New is always better”, jak mawiał Barney Stinson z serialu „Jak poznałem waszą matkę”, jest dobrym streszczeniem tej prostej filozofii życiowej. Nowe jest zawsze lepsze. W świecie BDSM i erotyki takie podejście sprawdzi się idealnie!

Dodatkowo kreatywność w BDSM, zarówno w roli dominującej jak i uległej, pozwala całkowicie zaangażować się w zabawę i w relację pomiędzy partnerami. Kreatywność sprawia, że jest nam dużo łatwiej całkowicie oddać się teraźniejszości i poświęcić jej całość swojej świadomości. Co ciekawe, dzięki kreatywności w BDSM dużo częściej myślimy o partnerze, o przyjemnościach, jakie dla niego planujemy. A to z kolei sprawia, że nasz związek i uczucia ożywają na nowo! Nic tak dobrze nie wpływa na relacje pomiędzy partnerami, jak tęsknota do chwili, w której będą mogli spotkać się sam na sam w zaciszu sypialni.

Czyżby droga do serca wiodła przez BDSM a nie przez żołądek? Obie drogi są przyjemne a wybór pozostaje w Twoich rękach.

BDSM a kwestia zaufania

Czy obowiązkowe w BDSM słowo bezpieczeństwa jednoznacznie sprawi, że osoba uległa całkowicie zaufa dominującemu partnerowi i bezgranicznie odda mu kontrolę nad wydarzeniami? Zwykle nie. Każdy z nas ma wbudowany wewnętrzny mechanizm obronny. Swego rodzaju system przetrwania, który stawia opór przed tego typu sytuacjami. Nasz instynkt ma poważny problem z przyzwoleniem na zakucie się w kajdanki i zakneblowanie. W ten sposób oddajemy się całkowicie na pastwę innej osoby, co w ewolucyjnym sensie nie podnosi naszych szans na przetrwanie.

Czy w świetle powyższego akapitu dopiero BDSM stanowi odpowiedni test na zaufanie? Poniekąd. Ale samo oddanie się w ręce partnera to nie wszystko. Zaufanie to również śmiałe mówienie o swoich potrzebach i fantazjach. Nie tylko seksualnych, nie tylko o tych związanych z erotyką. O wszystkich. I bynajmniej nie jest to jedynie test zaufania dla osoby uległej. Analogiczne wyzwanie stoi przed osobą dominującą, która również musi ufać partnerowi. Dla niej szczerość również jest miernikiem zaufania. Warto o tym pamiętać!

Jaki jesteś w łóżku, taki jesteś w życiu?

Jak widzicie, BDSM nie jest jedynie bezmyślnym okładaniem się pejczami i polewaniem gorącym woskiem. To bardzo szerokie podejście, poniekąd filozofia życiowa, która wyraźnie obrazuje zaufanie, jakim nawzajem darzą się partnerzy. Nie stoję na stanowisku, iż to, jakim jesteś w łóżku, takim jesteś w życiu. Tak naprawdę jest odwrotnie. Jacy jesteśmy w życiu, tacy jesteśmy w łóżku. Jeśli ufamy partnerowi, nie będziemy mieli problemów z oddaniem mu na własności własnego ciała. Jeśli nie ufamy, będziemy czuli wewnętrzny opór przed takimi sytuacjami.

Czy BDSM to dobry sposób ma sprawdzenie jakości związku? Nie, ale na pewno warto poznać własne uczucia, kiedy partnerka albo parter przykują Cię kajdankami do łóżka. Bardzo ciekawe doświadczenie, nie tylko w sensie fizycznym.

 

Obrazek na podstawie: https://pixabay.com/en/woman-man-pair-man-and-woman-keep-1369253/ (licencja CC0)

 


Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Komentarz do “Pejcz, kajdanki, BDSM i zaufanie w związku